Żyjemy w czasach, gdzie większość spraw wymagających płatności jesteśmy w stanie załatwić przez internet. Nie inaczej jest z branżą turystyczną. Do rzadkości należą obiekty, których właściciele nie udostępniają możliwości rezerwacji pokojów online, jednak nawet to grono stale się kurczy. Trend jest nieodwracalny i trudno się dziwić. Przemawia za nim olbrzymia wygoda i możliwość względnie szybkiego przejrzenia miejsc, w których zamierzamy spać w czasie wyjazdu w wielu krajach na całym świecie. Hotele, hostele, prywatne mieszkania, pokoje, schroniska, apartamenty, pola namiotowe. Internet ugina się od mnogości ofert noclegowych prezentując całe spektrum dostępnych opcji. Jak się w tym odnaleźć? Najczęściej już w momencie kupna biletu na samolot atakowani jesteśmy mnóstwem ofert noclegowych z miejsca, do którego się udajemy. Linie lotnicze liczą, że pod wpływem impulsu i radości z udanego zakupu użytkownik pójdzie za ciosem i zarezerwuje również noclegi na cały pobyt. Decyzję ułatwić ma specjalnie przygotowana, rzekomo okazyjna oferta. Tu szczególnie prym wiodą tanie linie, rekompensując niskie ceny mnóstwem opcjonalnych opłat do których nabywca jest bezustannie namawiany podczas całego procesu kupowania biletu.

 

Po zakupie biletu lotniczego jesteśmy już jednak na tym etapie organizacji wyjazdu, gdy pośpiech nie jest najlepszym doradcą. Wyjątkiem są sytuacje, gdy zamierzamy wziąć udział w jakimś konkretnym wydarzeniu: meczu, koncercie, czyli generalizując gdy chcemy się znaleźć w określonym miejscu w z góry wskazanym czasie wiedząc, że na podobny pomysł może wpaść więcej przyjezdnych osób. W przeciwnym wypadku lepiej jeszcze chwilę poczekać. Powiem więcej, zaklepywanie noclegu na pół roku naprzód kompletnie mija się z celem. Przez te kilka miesięcy może zdarzyć się jeszcze wiele rzeczy, od przypadków losowych, jak choćby odwołanie lotu, po zwykłą zmianę planów odnośnie odwiedzanych miejsc. Nie obowiązują tu zasady z kupowania biletów lotniczych. Cena noclegu nie zależy od tego, z jakim wyprzedzeniem dokonamy rezerwacji, choć może być zależna od pory roku. Typów noclegów jest mnóstwo, a każdy z nich skierowany jest do innej grupy ludzi. Wybór konkretnego typu jest najczęściej skorelowany z rodzajem wyjazdu. Planując swój wyjazd zaczynam od zdefiniowania warunków brzegowych. Określam, czy zamierzam jeździć po okolicy i spać w związku z tym w wielu różnych miejscach, czy raczej będzie to pobyt w jednym miejscu. W zależności od tego z kim i na jak długo jadę decyduję, czy dopuszczam możliwość spania w pokoju wieloosobowym, czy wolę mieć prywatny pokój.

 

Jeśli śpię w większym mieście, to zanim przystąpię do szukania konkretnych miejsc staram się z grubsza określić, w jakich rejonach będę najczęściej przebywał. Lokalizacja atrakcji turystycznych ma dla mnie w tym momencie drugorzędne znaczenie. Tutaj wiele zależy od indywidualnych preferencji, jednak ja staram się dowiedzieć, gdzie wieczorami przebywają ludzie, gdzie otwarte są lokale i gdzie koncentruje się życie towarzyskie. W końcu wieczorem zawsze będę wracał w ten rejon, co rozwiązuje część potencjalnych problemów logistycznych 😉 Określenie takiego rejonu może być tożsame ze zlokalizowaniem centrum takiego miasta, jednak celowo unikałem tego określenia, gdyż jest tak głównie w Europie. Historyczno-kulturowe uwarunkowania sprawiają, że jako mieszkańcy Europy jesteśmy przyzwyczajeni do jednego schematu budowy miasta, tymczasem wiele światowych miast nie ma jednego ściśle i jednoznacznie określonego centrum. Azjatyckie miasta to często zlepek wielu dzielnic – mniejszych miast, z których każda pełni określone funkcje: rozrywkowe, handlowe, turystyczne, biznesowe, itp. Jeśli zostaję w danym mieście na kilka dni, sprawdzam orientacyjne ceny komunikacji miejskiej, a także odległości między miejscami które będę chciał w nim zobaczyć. Dzięki temu mogę przewidzieć, w jaki sposób będę się poruszał po mieście, a znając ceny transportu będę wiedział czy kalkuluje się szukanie tańszego, choć znajdującego się nieco na uboczu noclegu.

 

W przypadku, gdy szukam hotelu, korzystam z hotelscombined.pl i trivago.pl. To agregatory prezentujące skumulowane wyniki wielu wyszukiwarek (w tym najbardziej znany booking.com) w formie jednej listy. Dzięki temu nie muszę każdorazowo definiować tych samych parametrów, co zdecydowanie przyspiesza poszukiwania. Gdy zawężę wyniki poszukiwań do kilku obiektów, często pojawia się okienko informujące, że ktoś właśnie dokonał rezerwacji w danym hotelu lub, że został ostatni pokój we wskazanej cenie. Nie ma sensu sugerować się tego typu ponagleniami. Pod uwagę biorę jedynie czynniki, które mają dla mnie znaczenie, przede wszystkim lokalizację i obecność wifi, ale też przykładowo miejsce parkingowe, albo czy śniadanie jest wliczone w cenę.
Istnieje również szereg sieci hotelowych, w ramach których po kolejnych rezerwacjach zbieramy punkty lojalnościowe. Często sieci te łączą się z sojuszami linii lotniczych, więc otrzymujemy punkty również za loty. Te z kolei możemy później wymieniać na gratisowe noclegi i inne benefity. Przykładem takiej sieci jest Miles&More. Sam nie miałem nigdy okazji korzystać z takiego rozwiązania, ale w przypadku, gdy często latamy, szczególnie biznesowo, jest to na pewno ciekawa opcja. Dostajemy de facto co któryś nocleg gratis nie ponosząc żadnych dodatkowych kosztów. Niestety punkty lojalnościowe obsługiwane są jedynie przez największe sieci hotelowe, w których wyjściowa cena pokoju jest mało konkurencyjna.
W ramach ciekawostki, do niedawna na Trivago istniała możliwość testowania nowo otwartych hoteli. W zamian za wypełnienie obszernego formularza polegającego na ocenie wszystkich aspektów składających się na pobyt otrzymywało się prawie 100-procentowy upust na pierwszą noc. Oczywiście nie wymieniam tego jako realną opcję polowania na tanie łóżko, ale jako przykład kreatywnego podejścia do szukania noclegu. 😉

 

Hostele są bardziej „młodzieżową” wersją hoteli. Generalizując, oferują niższy standard w zamian za bardziej konkurencyjną cenę. Oferują przeważnie pokoje wieloosobowe i doskonale nadają się do wypraw z plecakiem. Jeśli śpię w hostelu, mniejszą wagę przykładam do standardu. Nie ma znaczenia czy jest to pokój 4, 8, czy 12 osobowy z racji, że w takich przypadkach wraca się tam jedynie spać, a niejednokrotnie jest to jeden z wielu noclegów w czasie całego wyjazdu. Jedyną rzeczą na którą zwracam uwagę to wifi – niezastąpione w momencie, gdy pewne elementy wyjazdu wymagają jeszcze dopracowania na bieżąco. Wiele bardziej popularnych hosteli ma również tzw. common room’y, w których można spotkać innych podróżników. Królem hostelowych rezerwacji jest oczywiście hostelworld.com.

 

W pierwszej chwili chciałem napisać, że za przyzwoity hostel płaci się zazwyczaj w granicach kilkudziesięciu złotych za osobę za noc. Jednak byłoby to już zbyt daleko idące uogólnienie, dlatego postanowiłem przeprowadzić małe badanie. Wyszukałem ceny noclegów w tym samym terminie dla prawie 150. miast na świecie w których Hostelworld oferuje swoje usługi. Chcąc uzyskać miarodajne i w miarę porównywalne rezultaty jako klucz przyjąłem cenę za najtańsze łóżko w pokoju wieloosobowym. Nie jest to rozwiązanie idealne, ponieważ z jednej strony gdy baza noclegowa jest w danym mieście skromna, ceny bywają mniej konkurencyjne. Z drugiej strony zdarza się, że w systemie znajdzie się hostel oddalony o wiele kilometrów od centrum co drastycznie zaniża jego cenę. Są to jednak pojedyncze, nie wpływające na całokształt przypadki.

 

Mapa prezentująca cenę za najtańsze łóżko w pokoju wieloosobowym w wybranym miejscu na świecie wg Hostelworld we wrześniu 2017.

 

Już pobieżna analiza mapy pozwala uzyskać ogólny pogląd rozwarstwienia cen noclegów w zależności od rejonu świata. Tradycyjnie najdroższymi rejonami są Ameryka Płn., Skandynawia, Japonia i Australia. Najtańsze ceny napotkamy z kolei w większej części Azji, a także Ameryki Płd. Co ciekawe, najtańszym miejscem na świecie okazał się Kijów. Jeden z hosteli oferuje noclegi w cenie już od 7 złotych za noc.

 

Jeśli baza noclegowa nie jest zbyt rozbudowana lub nie znajdę niczego, co by mi odpowiadało wchodzę na airbnb.pl. To strona umożliwiająca wynajęcie pokoju w prywatnym mieszkaniu, lub nawet całego apartamentu. Jest to świetny kompromis między hotelem (dostajemy prywatny pokój), a niewygórowaną ceną, ponieważ za nocleg płacimy bezpośrednio gospodarzowi omijając większość pośredników. Dodatkowo zyskujemy możliwość poznania lokalsa, który z reguły będzie dużo bardziej szczery w polecaniu miejscowych atrakcji od hotelowego recepcjonisty.

 

Airbnb zdejmuje klosz nałożony na hotelowego turystę i pozwala żyć razem z mieszkańcami

 

Niektóre z powyższych linków są afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli dokonasz rejestracji i rezerwacji noclegu przechodząc z mojego bloga, otrzymam za to prowizję. Jednak żeby sprawa była jasna – polecam je dlatego, że sam z nich korzystam. 😉 Dodatkowo jeśli zarejestrujesz się na Airbnb przez tego linka otrzymasz 100 zł zniżki do wykorzystania w trakcie swojej pierwszej rezerwacji. Wydaje mi się, że to symbiotyczny układ. 😉

 

Couchsurfing.com to zdecydowanie najbardziej budżetowa opcja, przeznaczona raczej tylko dla osób podróżujących samotnie, ewentualnie w dwie osoby. Nie należy go jednak traktować w kategoriach darmowego noclegu na hotelowych zasadach. To rodzaj wymiany międzykulturowej. W zamian za udostępnioną kanapę, lub miejsce na podłodze w swoim domu gospodarz oczekuje, że będzie mógł Cię poznać i spędzić z Tobą trochę czasu. Warto w takich przypadkach mieć ze sobą jakąś skromną pamiątkę z kraju. Jeśli zamierzasz korzystać z tej opcji zbuduj wcześniej zaufanie społeczności – dokładnie wypełnij profil, a najlepiej przenocuj kogoś u siebie. Osobie bez żadnych referencji trudno zazwyczaj jest znaleźć nocleg.

 

Planując swoją podróż staram się, na ile jest to możliwe, układać ją w taki sposób, aby lot i dłuższe przejazdy między miastami odbywały się w nocy. Zdarzają się też sytuacje, gdy w trakcie swojej podróży mamy długą, całonocną przesiadkę na lotnisku. Warto wtedy rozważyć, czy opłaca się w ogóle jechać do hotelu na kilka godzin. I tak będziemy niewyspani, dodatkowo na dojazd w nocy w jedną i drugą stronę tracimy niepotrzebnie czas i pieniądze. Na wielu większych lotniskach można znaleźć ustronne miejsca pozwalające na kilkugodzinną drzemkę (warunkiem względnego komfortu jest oczywiście posiadanie śpiwora).
Możliwości na spędzenie budżetowego noclegu w czasie podróży jest całkiem sporo.  W czasie pobytu w Tokio mieszkałem przez parę dni w hotelu kapsułkowym. Specyfika tego typu obiektów to dobry temat na oddzielny wpis, tutaj wspomnę jedynie, że mimo wykupionego noclegu na kilka dni z rzędu musiałem po każdym dniu opuścić „kapsułkę” do określonej godziny, przenieść bagaż do recepcji, a dopiero po południu zameldować się na nowo. Wynikało to jednak z przeznaczenia tego typu hoteli. Oprócz nielicznych turystów spali w nim praktycznie wyłącznie salarymeni, spóźnieni na ostatni pociąg jadący do domu.

 

Sporo osób w ogóle nie planuje noclegów z wyprzedzeniem, albo rezerwuje jedynie pierwszy nocleg. Ja również nie zawsze rezerwuję wszystko na tip-top, zostawiając sobie elastyczność zostania dłużej w miejscu, które bardziej mi się spodoba. Trzeba jednak to robić z rozwagą i mieć świadomość, że ryzykuje się niepotrzebną stratą czasu i nerwów w wypadku, gdy nie wszystko pójdzie zgodnie z planem. W czarnym scenariuszu może się okazać, że noc na lotnisku lub w wypożyczonym aucie staje się koniecznością, a nie świadomym wyborem. 😉